Niedawno zostałem zaproszony na siódme urodziny mojego
bratanka Antosia. Antoś to wyjątkowo
spokojne dziecko . Zupełne przeciwieństwo mojej bratanicy Marysi. Ta z kolei, wbrew pozorom, to
wcielony diabełek. Co najdziwniejsze, gdy się razem spotkają, potrafią się
doskonale bawić. Zupełnie jak w starym powiedzeniu o przyciąganiu się
przeciwieństw. Maryśka trajkocze o wszystkim, co jej tylko do głowy przyjdzie,
a Antek wręcz z uwielbieniem wsłuchuje się w jej niestworzone opowiadania.
Jednym z ulubionych zajęć Antka jest układanie puzzli. Bez względu na to jak
skomplikowana jest układanka, potrafi tak długo nad nią siedzieć, dopóty,
dopóki nie ułoży jej w całość.
Urodziny zaplanowano na piątkowe popołudnie. Nie pozostawało zatem nic innego
jak wybór odpowiedniego dla Antka prezentu. Udałem się zatem do położonej
niedaleko hurtowni zabawek. Mają tam
spory wybór i przystępne ceny.
O tym, że najlepszym upominkiem dla mojego bratanka będą puzzle nie było
wątpliwości, pozostawał jeszcze tylko wybór motywu układanki. Przypomniałem
sobie, że brat niejeden raz wspominał, że Antek uwielbia Kubusia Puchatka.
Pomyślałem więc ,że warto by było połączyć ze sobą ulubione formy rozrywki
Antka. Ku mojej uciesze znalazłem w hurtowni kilka pozycji puzzli z obrazkami z
Kubusia Puchatka. Wybrałem najzabawniejszą moim zdaniem historyjkę – Kąpiel
Prosiaczka. Ze sklepu wyszedłem w pełni usatysfakcjonowany, gdy nagle
uświadomiłem sobie, że właśnie odjechał mi spod nosa ostatni autobus. Musiałem
niestety przebyć drogę do domu Antosia pieszo. Trwało to niemalże czterdzieści
minut, bo bratanek mieszka na drugim końcu miasta. Gdy zapukałem do drzwi,
okazało się, że jestem mocno spóźniony. Przybyłem na uroczystość ostatni i
ominęło mnie najważniejsze wydarzenie – dmuchanie świeczek na torcie.
Wyciągnąłem prezent i wręczyłem maluchowi. Antek piszczał z zachwytu. Kąpiel
Prosiaczka w formie puzzli przebiła wszystkie inne prezenty. Antoś był tak
bardzo wdzięczny, że w nagrodę dla mnie raz jeszcze poprosił mamę o wsadzenie świeczek
w okrojony już torcik i stwierdził z powagą : „ wuju, bez ciebie dmuchanie
świeczek jest zupełnie bez sensu”. Poczułem się wtedy naprawdę wyjątkowo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz