wtorek, 18 sierpnia 2015

Urodziny Antosia


Niedawno zostałem zaproszony na siódme urodziny mojego bratanka Antosia.  Antoś to wyjątkowo spokojne dziecko . Zupełne przeciwieństwo mojej bratanicy  Marysi. Ta z kolei, wbrew pozorom, to wcielony diabełek. Co najdziwniejsze, gdy się razem spotkają, potrafią się doskonale bawić. Zupełnie jak w starym powiedzeniu o przyciąganiu się przeciwieństw. Maryśka trajkocze o wszystkim, co jej tylko do głowy przyjdzie, a Antek wręcz z uwielbieniem wsłuchuje się w jej niestworzone opowiadania. Jednym z ulubionych zajęć Antka jest układanie puzzli. Bez względu na to jak skomplikowana jest układanka, potrafi tak długo nad nią siedzieć, dopóty, dopóki nie ułoży jej          w całość. Urodziny zaplanowano na piątkowe popołudnie. Nie pozostawało zatem nic innego jak wybór odpowiedniego dla Antka prezentu. Udałem się zatem do położonej niedaleko hurtowni zabawek.  Mają tam spory wybór            i przystępne ceny. O tym, że najlepszym upominkiem dla mojego bratanka będą puzzle nie było wątpliwości, pozostawał jeszcze tylko wybór motywu układanki. Przypomniałem sobie, że brat niejeden raz wspominał, że Antek uwielbia Kubusia Puchatka. Pomyślałem więc ,że warto by było połączyć ze sobą ulubione formy rozrywki Antka. Ku mojej uciesze znalazłem w hurtowni kilka pozycji puzzli z obrazkami z Kubusia Puchatka. Wybrałem najzabawniejszą moim zdaniem historyjkę – Kąpiel Prosiaczka. Ze sklepu wyszedłem w pełni usatysfakcjonowany, gdy nagle uświadomiłem sobie, że właśnie odjechał mi spod nosa ostatni autobus. Musiałem niestety przebyć drogę do domu Antosia pieszo. Trwało to niemalże czterdzieści minut, bo bratanek mieszka na drugim końcu miasta. Gdy zapukałem do drzwi, okazało się, że jestem mocno spóźniony. Przybyłem na uroczystość ostatni i ominęło mnie najważniejsze wydarzenie – dmuchanie świeczek na torcie. Wyciągnąłem prezent i wręczyłem maluchowi. Antek piszczał z zachwytu. Kąpiel Prosiaczka w formie puzzli przebiła wszystkie inne prezenty. Antoś był tak bardzo wdzięczny, że w nagrodę dla mnie raz jeszcze poprosił mamę o wsadzenie świeczek w okrojony już torcik i stwierdził z powagą : „ wuju, bez ciebie dmuchanie świeczek jest zupełnie bez sensu”. Poczułem się wtedy naprawdę wyjątkowo.           

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz